wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 2 „Bo co złego może mnie spotkać w towarzystwie Natsu?"


Rumieńce na jej twarzy powoli bledły więc różowo włosy przestał się martwić. Było już późno. Natsu zmęczony ułożył się wygodnie obok dziewczyny i szepnął jej do ucha ciche –Dobranoc, Lucy. –Po chwili i on zasnął.
*
Noc była spokojna. Co jakiś czas dało się usłyszeć delikatne podmuchy wiatru za oknem. Światło księżyca przebijało się do pokoju przez firanki. Wydawało się, że już każdy zapadł w błogi sen. Jednak jedna dziewczyna właśnie się obudziła. Przetarła lekko swoje zaspane oczy. Chciała wstać lecz nie mogła. Czuła jak coś ją trzyma w talii. –Czyżby… on? –pomyślała. Spojrzała za ramię i ujrzała wtulonego  w nią Natsu. Już miała się poderwać by skarcić chłopaka, gdy ten nagle ścisnął ja mocniej i delikatnie się uśmiechnął. Lucy uśmiechnęła się delikatnie i znowu położyła głowę na poduszce z nadzieją ,że uśnie ponownie. Czuła się… bezpiecznie? Sama nie potrafiła tego wyjaśnić. Było jej dobrze w towarzystwie Natsu. –Dobranoc –szepnęła i po chwili spali już oboje wtuleni w siebie.
*
(Narracja: Lucy)
Był ciepły ranek. Słońce wpadające przez okno chyba nigdy tak mocno nie grzało jak dzisiaj. Ptaki śpiewały głośniej niż zwykle, a niebo było niebieskie bardziej niż latem. Tak dobrze się mi spało.
-C-CO WY ROBICIE?- jednak z snu wybudził nas  Happy.
-Nie drzyj się tak… a poza tym co niby mamy robić?...-powiedział zaspany Natsu. Jednak po otworzeniu oczu zobaczył jak mnie obejmuje. Oboje zalaliśmy się rumieńcem.
-TO NIE TAK! Nie wyobrażaj sobie za wiele Happy.-Krzyknęłam.
-Oni się luuuuuubią- mrukną Exceed. –Dobra wstawajcie mi już gołąbeczki. Chyba nie zapomnieliście o misji?
-Oh no tak! Co ja założę… Hej zaraz… na czym ona w ogóle polega?- Spytałam.
-Trzeba złapać jakąś szajkę złodziei.  Nic szczególnego. – odpowiedział przeciągając się Natsu.
-Hmm daleko to?
-Jakieś 40 min pociągiem.- powiedział Happy. Na te słowa zobaczyłam u różowo włosego duży grymas.
-Spokojnie… mam tabletki od Wendy.  Powinno ci przejść na czas podróży.
-Arigato! (z jap. Dziękuję)-  szeroko się uśmiechnął. Weszłam szybko do łazienki ogarnąć się i ubrać. Za chwilę byłam gotowa do wyjścia. Wstąpiliśmy jeszcze tylko na chwilę do gildii by się ze wszystkimi pożegnać. Cana odkładała  trzecią wypitą już beczkę z winem, Mirajane sprzątała z blatu. Levy przeglądała jakieś stare książki, a obok niej siedział Gajeel.  Juvia jak zwykle nie dawała spokoju Gray’owi. Całemu zamieszaniu w gildii przyglądał się mistrz, który rozmawiał o czymś z Erzą. Uwielbiałam takie Fairy Tail. Pełne życia i wesołe. Jednak miałam złe obawy. Ale nie przejmowałam się nimi bo co złego może mnie spotkać w towarzystwie Natsu?  Moje rozmyślania przerwało głośne:
-Do zobaczenia ludzie! Idę z Lucy na misję! Za jakieś 2 dni powinniśmy wrócić.
-Tylko macie być w 1 kawałku.- Powiedziała Erza podchodząc do mnie.
-Jasne- uśmiechnęłam się i wyszliśmy z gildii jeszcze raz się żegnając. Podróż pociągiem Natsu przeżył bez problemów. Biegał po pociągu zachwycony z tego, że zaraz nie będzie musiał się doczołgiwać do wyjścia znużony podróżą.  Wyciągnęłam ulubioną książkę, a Happy jadł rybę, którą wcześniej mu zapakowałam. Gdy dojechaliśmy na miejsce była ok. godzina 17:00. Ustaliśmy przed durzą willą.
-To tutaj!- powiedział Salamander i zapukał do drzwi. Otworzyła mu niska starsza pani, która włosy miała spięte w schludny kok. –Dzień dobry nazywam się Lucy, a to jest Natsu. Przyjechaliśmy w sprawie zgłoszenia.
-Ahh tak! Zapraszam do środka! –weszliśmy do dużego holu. Na ścianach widniały ogromne obrazy oprawione w złote ramy. Szliśmy po aksamitnym czerwonym dywanie. Przypomniało mi to mój stary dom… ale nie chciałabym znowu żyć w luksusie. Było mi dobrze tu gdzie jestem. W końcu doszliśmy do dużego gabinetu równie bogato urządzonego co reszta posiadłości. Za dębowym biurkiem siedział starszy pan ubrany w brązowy garnitur.
-Proszę usiądcie. – wskazał nam dwa krzesła znajdujące się przed nim. –Nazywam się Edmund Parcks i jestem biznesmenem.  Ostatnio ukradziono mi bardzo cenną rzecz, a mianowicie pierścień przekazywany z pokolenia na pokolenie w naszym rodzie. Jest dla nas bardzo ważny.-odparł z poważną miną. Chciałbym abyście zdobyli mój pierścień i złapali tych złodziei.
-Niech się pan nie martwi! Zajmiemy się tym! – odparł zadowolony Natsu. Parks jakby nabrał nadziei. W sumie Salamander zawsze umie pozytywnie nakręcić.
- No dobrze… pokojówka zaprowadzi was do pokoi. Kolację dostarczymy wam o 19:00.
-Dziękujemy. –odparłam i wraz z Natsu i udaliśmy się do naszych sypialni. Marzyłam tylko o długiej kąpieli. Mieliśmy pokoje obok siebie. Były pięknie urządzone.  Po zjedzeniu dostarczonej kolacji i wykąpaniu się zasnęłam. Było cicho i przyjemnie jednak czegoś brakowało.  Czegoś a może kogoś?

Ohayo! Witam was ponownie ^.^  To już 2 rozdział ( wow) idziemy jak burza!!! Mam nadzieję, że się wam podobał. Zachęcam do dalszego czytania! Piszcie w komentarzach co myślicie! Arigato jeszcze raz ;D 

1 komentarz: