Rumieńce na jej twarzy powoli bledły więc różowo włosy
przestał się martwić. Było już późno. Natsu zmęczony ułożył się wygodnie obok
dziewczyny i szepnął jej do ucha ciche –Dobranoc, Lucy. –Po chwili i on zasnął.
*
Noc była spokojna. Co jakiś czas dało się usłyszeć delikatne
podmuchy wiatru za oknem. Światło księżyca przebijało się do pokoju przez
firanki. Wydawało się, że już każdy zapadł w błogi sen. Jednak jedna dziewczyna
właśnie się obudziła. Przetarła lekko swoje zaspane oczy. Chciała wstać lecz
nie mogła. Czuła jak coś ją trzyma w talii. –Czyżby… on? –pomyślała. Spojrzała
za ramię i ujrzała wtulonego w nią
Natsu. Już miała się poderwać by skarcić chłopaka, gdy ten nagle ścisnął ja
mocniej i delikatnie się uśmiechnął. Lucy uśmiechnęła się delikatnie i znowu
położyła głowę na poduszce z nadzieją ,że uśnie ponownie. Czuła się…
bezpiecznie? Sama nie potrafiła tego wyjaśnić. Było jej dobrze w towarzystwie
Natsu. –Dobranoc –szepnęła i po chwili spali już oboje wtuleni w siebie.
*
(Narracja: Lucy)
Był ciepły ranek. Słońce wpadające przez okno chyba nigdy
tak mocno nie grzało jak dzisiaj. Ptaki śpiewały głośniej niż zwykle, a niebo
było niebieskie bardziej niż latem. Tak dobrze się mi spało.
-C-CO WY ROBICIE?- jednak z snu wybudził nas Happy.
-Nie drzyj się tak… a poza tym co niby mamy
robić?...-powiedział zaspany Natsu. Jednak po otworzeniu oczu zobaczył jak mnie
obejmuje. Oboje zalaliśmy się rumieńcem.
-TO NIE TAK! Nie wyobrażaj sobie za wiele Happy.-Krzyknęłam.
-Oni się luuuuuubią- mrukną Exceed. –Dobra wstawajcie mi już
gołąbeczki. Chyba nie zapomnieliście o misji?
-Oh no tak! Co ja założę… Hej zaraz… na czym ona w ogóle
polega?- Spytałam.
-Trzeba złapać jakąś szajkę złodziei. Nic szczególnego. – odpowiedział przeciągając
się Natsu.
-Hmm daleko to?
-Jakieś 40 min pociągiem.- powiedział Happy. Na te słowa
zobaczyłam u różowo włosego duży grymas.
-Spokojnie… mam tabletki od Wendy. Powinno ci przejść na czas podróży.
-Arigato! (z jap. Dziękuję)-
szeroko się uśmiechnął. Weszłam szybko do łazienki ogarnąć się i ubrać.
Za chwilę byłam gotowa do wyjścia. Wstąpiliśmy jeszcze tylko na chwilę do
gildii by się ze wszystkimi pożegnać. Cana odkładała trzecią wypitą już beczkę z winem, Mirajane
sprzątała z blatu. Levy przeglądała jakieś stare książki, a obok niej siedział
Gajeel. Juvia jak zwykle nie dawała
spokoju Gray’owi. Całemu zamieszaniu w gildii przyglądał się mistrz, który
rozmawiał o czymś z Erzą. Uwielbiałam takie Fairy Tail. Pełne życia i wesołe.
Jednak miałam złe obawy. Ale nie przejmowałam się nimi bo co złego może mnie
spotkać w towarzystwie Natsu? Moje
rozmyślania przerwało głośne:
-Do zobaczenia ludzie! Idę z Lucy na misję! Za jakieś 2 dni
powinniśmy wrócić.
-Tylko macie być w 1 kawałku.- Powiedziała Erza podchodząc
do mnie.
-Jasne- uśmiechnęłam się i wyszliśmy z gildii jeszcze raz
się żegnając. Podróż pociągiem Natsu przeżył bez problemów. Biegał po pociągu
zachwycony z tego, że zaraz nie będzie musiał się doczołgiwać do wyjścia znużony
podróżą. Wyciągnęłam ulubioną książkę, a
Happy jadł rybę, którą wcześniej mu zapakowałam. Gdy dojechaliśmy na miejsce
była ok. godzina 17:00. Ustaliśmy przed durzą willą.
-To tutaj!- powiedział Salamander i zapukał do drzwi.
Otworzyła mu niska starsza pani, która włosy miała spięte w schludny kok.
–Dzień dobry nazywam się Lucy, a to jest Natsu. Przyjechaliśmy w sprawie
zgłoszenia.
-Ahh tak! Zapraszam do środka! –weszliśmy do dużego holu. Na
ścianach widniały ogromne obrazy oprawione w złote ramy. Szliśmy po aksamitnym
czerwonym dywanie. Przypomniało mi to mój stary dom… ale nie chciałabym znowu
żyć w luksusie. Było mi dobrze tu gdzie jestem. W końcu doszliśmy do dużego
gabinetu równie bogato urządzonego co reszta posiadłości. Za dębowym biurkiem
siedział starszy pan ubrany w brązowy garnitur.
-Proszę usiądcie. – wskazał nam dwa krzesła znajdujące się
przed nim. –Nazywam się Edmund Parcks i jestem biznesmenem. Ostatnio ukradziono mi bardzo cenną rzecz, a
mianowicie pierścień przekazywany z pokolenia na pokolenie w naszym rodzie.
Jest dla nas bardzo ważny.-odparł z poważną miną. Chciałbym abyście zdobyli mój
pierścień i złapali tych złodziei.
-Niech się pan nie martwi! Zajmiemy się tym! – odparł
zadowolony Natsu. Parks jakby nabrał nadziei. W sumie Salamander zawsze umie
pozytywnie nakręcić.
- No dobrze… pokojówka zaprowadzi was do pokoi. Kolację
dostarczymy wam o 19:00.
-Dziękujemy. –odparłam i wraz z
Natsu i udaliśmy się do naszych sypialni. Marzyłam tylko o długiej kąpieli.
Mieliśmy pokoje obok siebie. Były pięknie urządzone. Po zjedzeniu dostarczonej kolacji i wykąpaniu
się zasnęłam. Było cicho i przyjemnie jednak czegoś brakowało. Czegoś a może kogoś?
Ohayo! Witam was ponownie ^.^ To już 2 rozdział ( wow) idziemy jak burza!!!
Mam nadzieję, że się wam podobał. Zachęcam do dalszego czytania! Piszcie w
komentarzach co myślicie! Arigato jeszcze raz ;D
mnie się to podoba pisz dalej takie opowiadania :)
OdpowiedzUsuń