środa, 2 lipca 2014

Rozdział 4 „lekki rumieniec na jej twarzy”


*
-Nie długo wrócimy do domu, prawda?
-Tak. Jeśli nic nie będzie się działo jutro pojedziemy do domu.- odparł różowo włosy całując ją w czoło. D        dziewczyna lekko się zarumieniła i zasnęła. –Dobranoc, Lucy. –szepnął i wyczerpany zasnął na krześle nie puszczając jej ręki.
*
Następnego ranka Lucy musiała przejść tylko kilka badań kontrolnych, które niczego nie wykazały jednak jej pobyt w szpitalu musiał przedłużyć się o jeden dzień. Po  2 wyczerpujących dniach mogli wracać do domu. Poszli do willi pana Parcks’a by zabrać swoje rzeczy.  Natsu pomógł Lucy się spakować.
-Na pewno wszystko ze sobą wzięłaś? –spytał.
-Chyba ak… Ah! Moje klucze! –przypomniała sobie po chwili.
-Tutaj są! –podleciał do niej uśmiechnięty Happy trzymający w łapkach saszetkę z kluczami.
-Arigato! Czyli możemy się zbierać. – po tych słowach chciała wziąć walizkę do ręki, gdy nagle zabrał ją  Natsu. –Przecież nie możesz się przemęczać. Dopiero co leżałaś w szpitalu. Ja się tym zajmę. –uśmiechnął się szeroko salamander. Dziewczyna odwzajemniła się tym samym.  Ich rozmowę przerwał pan Parcks, który właśnie wszedł.
-Już jedziecie? Jaka szkoda…  Jednak zapomnieliście przyjść po odbiór nagrody. Oto wasze 200.000 kryształów. –wyciągnął skórzaną sakiewkę z cennymi kamieniami.
-Jak to? 200.000 kryształów? Mieliśmy dostać o połowę mniej. –zdziwiła się dziewczyna.
-Bardzo przepraszam, że naraziłem was na takie niebezpieczeństwo. Chciałbym zrekompensować pani pobyt w szpitalu. Ze względu na stan pani Lucy do stacji odwiezie was moja karoca. Przynajmniej tyle mogę dla was zrobić. –uśmiechnął się lekko staruszek. Natsu przyjął sakiewkę po czym ukłonił się lekko.
 –Dziękujemy bardzo.  Dobry z pana człowiek. Do zobaczenia. Idziemy Lucy, Happy.
-H-hai! – przytaknęła blond-włosa i dostąpiła mu kroku.
-Aye sir! – wykrzyczał radośnie Exceed.
-Dowidzenia! Mam nadzieję , że jeszcze się zobaczymy, Fairy Tail. –uśmiechnął się staruszek po czym udał się z powrotem do swojego gabinetu. Na jego palcu widniał odzyskany pierścień. Popatrzył na niego i powtórzył tylko szeptem
 –Fairy… Tail. Ahh dobre z was dzieciaki.
Podróż mijała spokojnie. Natsu nie dokuczała choroba lokomocyjna dzięki tabletkom od Wendy.  Mógł spokojnie wpatrywać się w śpiącą na jego nogach dziewczynę. Była taka spokojna. Co jakiś czas gładził jej blond włosy ręką. Dotknął jej małej blizny na policzku zadanej przez Andersa. –Nie martw się. Wendy ci je wyleczy i będziesz promieniała jak zawsze swoim pięknym uśmiechem. –wyszeptał.
*
(Narracja : Lucy)
Gdzie ja jestem? Dlaczego jest tutaj tak ciemno… tak zimno? Co to za dziura… muszę znaleźć wyjście… ale gdzie go szukać? Jestem tu sama? Nie… nie mogę być sama… przecież mi obiecał… Obiecał ,że mnie nie zostawi! Natsu odezwij się! Gdzie jesteś? Czemu cię nie ma?! Boję się…
(Narracja: Natsu)
Podróż miała się przedłużyć o dobre półtorej godziny. Może to dobrze. Nie musiałbym budzić śpiącej dziewczyny.  Poczułem coś mokrego na udach. Lucy zalewała moje spodnie łzami. –Co się dzieje?- spytałem płaczącą Lucy. –Miałam okropny sen… byłam sama… zostawiłeś mnie mimo, że cię… wołałam!  –Mówiła przez płacz. –Przecież obiecałem ci, że cię nie zostawię. Choćby nie wiem co! – Uspokoiłem ją przytulając jej ciało do siebie. Po chwili szlochanie ustało. - Już wszystko dobrze?
-Tak… dziękuję.
-Niby za co? –spytałem ocierając jej łzy.
-Za to ,że jesteś. – wyszeptała wtulając się we mnie. Na jej ciele pojawiła się gęsia skórka.
 –Zimno ci? –Ta tylko przytaknęła wpatrując się w moje oczy. Owinąłem ją moim szalikiem mocniej ją przytulając. Lucy niespodziewanie pocałowała mnie w policzek. Ujrzałem lekki rumieniec na jej twarzy, który próbowała zakryć wtulając się w szalik. Po chwili znowu zasnęła uśmiechając się pod nosem.  I ja poczułem się senny. Nawet Happy zasnął. Postanowiłem się trochę zdrzemnąć do póki nie rozwiążą się problemy spowodowane opóźnieniem pociągu.
(Narracja 3 osobowa)
Lucy mimo wcześniejszego koszmaru mogła znowu spokojnie zasnąć. Był przy niej Natsu. Biło od niego takie ciepło… znowu czuła się bezpiecznie. Chciała jak najszybciej wrócić z nim do domu.
 _____________________________________________

Ohayo! Za nami już 4 rozdział mojej historii o NaLu. Wiem, wiem… KRÓTKI… ale o wiele dłuższy postaram się napisać 5 rozdział… tylko muszę znaleźć inspirację. Może coś wpadnie mi do głowy T.T Arigato jeszcze raz!!! ~

2 komentarze:

  1. Kolejne ja chce kolejne to prawdziwy romans ale w sumie trochę brak tego temperamentu Natsu jak dokuczanie Lucy xd

    OdpowiedzUsuń
  2. prawda dodaj trochę tego, co w bajce w następnym rozdziale

    OdpowiedzUsuń