*
Kolejny poranek. Jednak ten nie przywitał mnie ciepłymi promieniami letniego słońca. Było ciemno, ponuro, za oknem padał deszcz. Dało się słyszeć ciche kapanie, które tylko zachęcało do dalszego spania. Pod kołdrą było ciepło i wygodnie, a obok mnie spał smacznie Natsu, który co jakiś czas pomrukiwał coś przez sen dzięki czemu wydawał się jeszcze bardziej słodki niż zwykle. Delikatnie się przeciągnęłam. Nie mogłam już zasnąć, mimo ,że pogoda była do tego idealna. Po cichu wyszłam z łóżka starając się nie budzić Salamandra. Zabrałam się za zaparzanie herbaty. Po chwili jednak do kuchni przywlókł się zaspany Natsu.
-Obudziłam cię?
-Nie... po prostu nie mogę już spać.-powiedział obejmując mnie od tyłu w talii.
-Chcesz herbaty? -spytałam odwracając się w jego stronę.
-Yhym -cicho przytaknął.
-A dla mnie już nie można zrobić?! -zapytał nagle Happy, który wleciał przez okno.
-Happy! Gdzieś ty się podziewał? -spytał zaskoczony Natsu.
-Później ci opowiem.
-Idź się wytrzeć. Jesteś cały mokry.-wskazałam kotu na ręcznik, który był zawieszony na drzwiach łazienki.
-Aye sir! -zawołał Exceed po czym pofrunął w stronę toalety.
*
Poszłam się umyć i ubrałam codzienne ubrania. Zapowiadał się nudny dzień bez niespodzianek. Chyba powinnam się cieszyć. W końcu na takim mi zależało. Potrzebowałam jednego, leniwego dnia z Natsu.
Miałam ochotę leżeć i gapić się w sufit. Do południa nic nie robiliśmy. W końcu się wypogodziło. Na zewnątrz było ponuro i duszno. Przebijające się przez chmury promienie słońca zachęcały do wyjścia.
-Natsu -zaczęłam.
-Tak?
-Idziemy do gildii? Mam ochotę się spotkać ze wszystkimi.
-Jasne! -odpowiedział mi leniwie się przeciągając. Sama nie wiem czemu chciałam wyjść. Tak się upierałam by zostać w domu. Po chwili byliśmy już w drodze. Można było jeszcze natrafić na pozostałe po ulewie kałuże. Ludzie zaczęli wychodzić z domów, a dzieci bawić się na dworze. Miało się wrażenie, że wszystko budzi się do życia. Tylko my, zaspani leniwie podążaliśmy w stronę gildii. Niewiele przed nią można było usłyszeć gwar i hałas. Fairy Tail jak zwykle tętniło życie. Zupełnie jakby nikt nie zauważył ponurej pogody jaka niedawno jeszcze panowała. Każdy zajmował się tym co zwykle. Widocznie i tutaj nie miało się nic wydarzyć. Miałam wrażenie ,że dopiero my zakłóciliśmy panujący tu spokój.
-Oh, Witajcie gołąbeczki! Strasznie późno jak na was. Czemu nie przyszliście wcześniej? -zawołała do nas roześmiana Cana zwracając całą uwagę gildii na nas.
-Ah, tak. To moja wina, nie miałam ochoty nigdzie się ruszać. -odpowiedziałam łapiąc Natsu za rękę.
-Rzeczywiście, straszny z ciebie leniuch.-Zaśmiał się Salamander. Zrobiłam naburmuszoną minę i tylko wymruczałam ciche -nieprawda... -po czym ścisnął mocniej moją dłoń.
-Oj nie wściekaj się tak. -z jego twarzy nie schodził uśmiech. Czasem miałam wrażenie, że specjalnie mnie denerwuje, byle tylko ironicznie się zaśmiać. Mimo to nigdy się nie gniewałam na tego idiotę.
-Dobra już, dobra... -odpowiedziałam wzdychając. Rozejrzałam się po gildii. Chciałam spotkać się z Levy, lecz jej nie było. Trudno, może jest gdzieś z Gajeel'em. Jednak moją uwagę przykuł mistrz, który poważnym wzrokiem patrzył z daleka na roześmianego Natsu. Ciekawe co chodziło mu po głowie.
*
(Narracja : 3.os)
Lucy wiedziała ,że Natsu będzie w coś zamieszany. Martwiła się tylko w co i na jak długo. Na razie starała się o tym nie myśleć.Puściła rękę Natsu i bez słowa udała się w stronę baru. Mistrz wreszcie podszedł do chłopaka.
-Musimy porozmawiać.- zwrócił się do niego. Natsu tylko przytaknął, po czym udali się do gabinetu.
__________________________________
Ohayo! Witam w 6 rozdziale opowiadania. Przepraszam ,że krótszy niż zwykle ale wolę ,żeby akcja rozwinęła się w następnym rozdziale. Zachęcam do dalszego czytania<3 ~
